Wydawnictwa
Piosenki o życiu programisty, który ma w domu więcej serwerów niż talentów, i o rejsie, na którym sześciu informatyków udaje żeglarzy. Po polsku, czasem po niemiecku, zawsze autoironicznie.
-
Wszystko smart, tylko ja to żart
Akustyczna ballada z pogranicza stand-upu
Rodzinna kolacja z sushi, szwagier pyta, czy AI nas zastąpi, a dom jest mądrzejszy od gospodarza. Puenta czeka pod drzwiami — z kurierem.
Tekst
Intro: solo acoustic guitar, percussive strumming, sudden stop
Spoken: dry, deadpanDobry wieczór. Jestem Jurek. Programista.Tak, ten od drukarek.
Verse 1: relaxed talk-singingSobota. Wieczór. U nas rodzinna kolacja.Ktoś rzucił hasło: „Sushi!” — i od razu owacja.W naszym domu demokracja — każdy głos coś znaczy:Renata ma decydujący. Ja mam… doradczy.Wpada Arek — szwagier. W Polsce szwagier to instytucja.I Mateusz — Arek dwa zero, ta sama dystrybucja.Na stole japońsko: pałeczki, wasabi, sos sojowy…A obok, tak na wszelki wypadek — ogórek. Domowy.
Verse 2Arek pyta: „Jurek, ty się znasz — to ej-aj nas zastąpi?”Pytanie na tak albo nie. Ale ja słów nie skąpię:Zacząłem od Turinga, potem sieci neuronowe,Na serwetce rysowałem wektory wielowymiarowe…Renata, co ten wykład zna na pamięć, słowo w słowo,Sos mi odsunęła — profilaktycznie. Zawodowo.A Mateusz spytał czata — trzy sekundy, trzy zdania —I było krócej, jaśniej… i bez mojego gadania.
Chorus: fuller strummingEj-aj, ej-aj — u mnie w domu wszystko smart:Światło, alarm, ogrzewanie… tylko ja to jakiś żart!Dom mądrzejszy ode mnie — to wie każdy w tym domu…A ja siedzę przy tym sushi i nie mówię nic nikomu.
Verse 3Bo ja chmurze nie ufam — model mam w domu, własny,Jak ogórek: domowy, lokalny… i trochę kwaśny.Mateusz go zapytał, ile nóg ma ośmiornica —Myślał kwadrans. Wyszło: dwanaście. Skąd? Tajemnica.SpokenRenata pyta, po co nam serwer, co szumi jak suszarka.Mówię: zimą grzeje. — A latem? — …Latem też grzeje.SungA ja co chwila w telefon: „Muszę coś zamó… — sprawdzić!”Nikt się nie zorientował. A ja? Nie mogłem się zdradzić.
Chorus: fuller strummingEj-aj, ej-aj — u mnie w domu wszystko smart:Światło, alarm, ogrzewanie… tylko ja to jakiś żart!Dom mądrzejszy ode mnie — to wie każdy w tym domu…A ja siedzę przy tym sushi i nie mówię nic nikomu.
Bridge: slower, quieter, confessionalA może ja też tylko słowo po słowie zgaduję?Ktoś pyta: „Smakuje?” — ja z automatu: „Pyszne! Dziękuję!”Latami uczony przy polskim, rodzinnym stole…Mam w kodzie jeden błąd. I dziś gra on główną rolę.
Instrumental Break: fast percussive strumming, building, sudden stop
Verse 4: quiet, tense, slowly buildingPo kolacji wszyscy syci, zadowoleni, szczęśliwi,Arek chwali, Mateusz chwali — nikogo nic nie dziwi,Że moje pałeczki leżą w papierku jeszcze,A sos w mojej miseczce — nietknięty. Czujecie te dreszcze?I wtedy mój dom — inteligentny, lokalny, bez chmurki —Ogłasza: „Kurier pod drzwiami. Zamówienie dla Jurka!”Cisza. Wszyscy na mnie patrzą. Renata spokojna — ona wie od lat…Tak. Przyznaję się. Ja… sushi…Pause…nie lubię. Po prostu — nie mój smak.
Outro: spoken, deadpan, slow„A co zamówiłeś?” — pytają. Otwieram drzwi. Biorę torbę…PauseCoś zupełnie innego. Ale to już… temat na drugą piosenkę.Final strumEnd
-
Jurek (Kompilier!)
Industrial metal, refreny po niemiecku
Hymn na cześć kompilowania wszystkiego od zera. Arch, Gentoo, Linux From Scratch, certyfikaty zamiast haseł i Home Assistant, który nie pozwala zgasić światła.
Tekst
Intro – heavy industrial riff, marching drums, low spoken GermanVon Grund auf. Zeile für Zeile. Allein.KOMPILIER!
Verse 1 – deep baritone, half-spoken, PolishGdy cały świat się budzi – to Jurek kładzie się spać,a kiedy świat je obiad – wtedy Jurek raczy wstać.Pierwszy Monster już syczy – De Doktor, co go leczy,a kawa? Płynne gówno – i nikt mu nie zaprzeczy.Potem noc jak terminal – czarna, cicha, łaskawa,kursor mruga do niego – zaczyna się zabawa.Maka nie ruszy za nic – złota klatka pozerów,woli gołą konsolę – i armię swych serwerów.„Ja mam Arcza, be-te-wu” – mówi, choć nikt nie pyta,i tłumaczy dlaczego – przez pół nocy, do syta.
Pre-Chorus – hard German, staccatoROLLING RELEASE – JEDE NACHT!KEIN ZURÜCK! KEIN WINDOWS! KEIN APPLE!ICH BIN ROOT!
Chorus – shouted, massiveKOMPILIER! KOMPILIER!MEIN KERNEL – MEIN GESETZ!KEIN WINDOWS – NIEMALS HIER!DIE MASCHINE GEHÖRT MIR!
Verse 2 – PolishNa serwerze ma Dżentu – gotowego nie trawi,wszystko sam kompiluje – świetnie się przy tym bawi.Trzy dni mieli procesor – wentylator aż wyje,a Jurek patrzy w logi – jak w ognisko, i żyje.W systemie ma porządek – flagi równo jak grządki.W pokoju? Puszki, kable – to jeszcze są porządki!Potwór, co żył pod łóżkiem – dawno się wyprowadził,bo nawet on w tym syfie – już sobie nie poradził.Garbydż kolektor płacze – nic nie zwolni w ogóle,wszystko ma referencję – pudła, graty, koszule.O czwartej rano Ramsztajn – u sąsiadów wibracja,a Jurek: „To nie Ramsztajn – to tylko kompilacja!”
Pre-Chorus – hard German, staccatoEMERGE! EMERGE!DREI TAGE – KEIN PROBLEM!ALLES SELBST GEBAUT!
Chorus – shouted, massiveKOMPILIER! KOMPILIER!MEIN KERNEL – MEIN GESETZ!KEIN WINDOWS – NIEMALS HIER!DIE MASCHINE GEHÖRT MIR!
Verse 3 – quieter, PolishKiedyś miał Linuks From Skracz – zbudował go od zera,tydzień nocek z Monsterem – murarz bez inżyniera.Nie działało pół rzeczy, lecz Jurek był szczęśliwy,bo każdy błąd był jego – własny, żywy, prawdziwy.
Interlude – low spoken German over cold synthsVon Grund auf gebaut. Jede Zeile – mein.Kein Installer. Keine Gnade. Nur ich und die Maschine.Die Welt schläft. Ich nicht.
Verse 4 – PolishSieć w domu to labirynt – taki to już jego fiks:wu-pe-a trzy enterprajz, osiemset dwa jeden iks.Gość pyta: „Jakie hasło?” – a Jurek: „Jakie hasło?!Certyfikat i radius!” – gościowi w oczach zgasło.
Verse 5 – PolishTu rządzi Hołm Asystant – lampy, rolety, brama,a żona klnie w łazience – stoi po ciemku sama.„Jurek, zapal to światło!” – „To automatyzacja!”„To zgaś chociaż w sypialni!” – „Nie mogę – integracja!”Na dachu ma panele – w domu magazyn prądui wykres w Hołm Asystant – że zasili pół lądu.Słońce, pełna bateria – wtedy Jurek się cieszy,chmura, i obiad stygnie – a żony to nie śmieszy.
Pre-Chorus – hard German, staccatoKEIN PASSWORT – ZERTIFIKAT!DAS LICHT? AUTOMATISCH!DAS HAUS GEHÖRT DER MASCHINE!
Chorus – shouted, massiveKOMPILIER! KOMPILIER!MEIN KERNEL – MEIN GESETZ!KEIN WINDOWS – NIEMALS HIER!DIE MASCHINE GEHÖRT MIR!
Verse 6 – PolishA w szafie mruga klaster – stos malinowych płytek.Mówi: „To serwerownia” – i robi z niej użytek.Kręci się Kubernetis – węzły niczym pisklęta,a Jurek je dogląda – każde imię pamięta.I na jachcie w Chorwacji – gdzie wiatr i słona woda –chce Arcza na ploterze: ot, taka to przygoda.Marek krzyczy: „Do steru!” – lecz Arcz się instaluje,i tak płyniemy na Wis – a jacht sam manewruje.
Bridge – whispered Polish, then explosionA kiedy go pytamy: „Po co ci to? Mów szczerze!”,on tylko się uśmiecha – zerka w log na serwerze:„Bo tu wszystko jest moje – od jądra po każdy skrót,wolność, co nie kosztuje – to jest mój codzienny cud.”VON GRUND AUF GEBAUT!JEDE ZEILE – MEIN!NEU STARTEN? NIEMALS!ICH BIN ROOT! ICH BIN FREI!
Chorus x2 – shouted, massiveKOMPILIER! KOMPILIER!MEIN KERNEL – MEIN GESETZ!KEIN WINDOWS – NIEMALS HIER!DIE MASCHINE GEHÖRT MIR!
Outro – slow, heavy, Polish, then final GermanTaki już jest nasz Jurek – i za to go kochamy,choć do jego laptopa – nawet się nie zbliżamy.Ma w pokoju i w życiu – bajzel jak po wybuchu,za to w jego kernelu – nie ma ani okruchu.Bo Łindołs to jest zdrada, a Mak to tylko moda,a Linuks to jest wolność – i Jurek jej nie odda.Gdy świta i świat cały – do roboty się zbiera,Jurek w końcu zasypia – we śnie: Linuks od zera.GUTEN MORGEN. GUTE NACHT.KOMPILIER.
-
Prosecco na produkcji
EP, 3 utwory: death metal z chórem dziecięcym, szanta i mafijny swing
Sześciu chłopa z IT, jeden jacht o nazwie I'm Alone i trasa od Pirovac po Vis. Kapitan, architekt, tester, team leader, programista i DevOps — każdy robi na morzu to, co w pracy.
-
Sześciu Jeźdźców Adriatyku
Intro – children's choir, sweet, music box, a cappellaPłynie łódka, płynie, po morzu szerokim,sześciu wujków na niej, pod niebem wysokim.Wiatr im żagle dmucha, fale się kołyszą,a my im śpiewamy – niech wujkowie słyszą!
Death metal blast, growlSZEŚCIU!!! (Sześciu, sześciu, hej!)
Verse 1 – hip-hop, aggressive rapPirovac, poranek, sześciu typów rzuca cumy,jacht ma na imię I'm Alone, lecz na pokładzie tłumy.Marek na sterze – kapitan – krzyczy: „Grot w górę!",testosteron paruje, aż chmury robią się bure.Prosecco w lodówce, Ożujsko się chłodzi,Kutas Records na full – sąsiad nas nie obchodzi.
Chorus – death growl, children's choir answersSZEŚCIU JEŹDŹCÓW ADRIATYKU! (Płyńcie, płyńcie, hej!)TESTOSTERON W KAŻDYM RYKU! (Wujkowie, hej!)I'M ALONE – LECZ NIKT NIE JEST SAM! (Nikt, nikt, nikt!)KURS NA VIS – KAPITAN KAZAŁ NAM! (Płyńcie, płyńcie, hej!)
Verse 2 – death metal, growl, blast beatsROGOZNICA! KOTWICA RWIE DNO!SZEŚĆ GŁOSÓW RYCZY: „JESZCZE JEDNO!"JACEK ZGŁASZA BUGA: „ZA WYSOKA FALA!"MAREK: „WON'T FIX!" – I SILNIK ODPALA!OŻUJSKO W GARDŁO – PIERWSZY ŁYK!SZEŚĆ KUFLI W GÓRĘ – I SZEŚĆ GARDEŁ – RYK!(Ciszej, wujkowie, bo rybki się boją!)
Verse 3 – hip-hop, laid-back flowMamato, wyspa Hvar, barek na samym brzegu,prosecco leci szybciej niż Tomka pipeline w biegu.Hubert robi retro na leżaku pod parasolem,wniosek: „Więcej prosecco!" – zgodnie z protokołem.Don Pedalin z głośnika, sąsiedni jacht ucieka,Marek: „Kelner! Kapitan już za długo czeka!"
Chorus – death growl, children's choir answersSZEŚCIU JEŹDŹCÓW ADRIATYKU! (Płyńcie, płyńcie, hej!)TESTOSTERON W KAŻDYM RYKU! (Wujkowie, hej!)I'M ALONE – LECZ NIKT NIE JEST SAM! (Nikt, nikt, nikt!)KURS NA VIS – KAPITAN KAZAŁ NAM! (Płyńcie, płyńcie, hej!)
Verse 4 – death metal, growl, double kickHVAR! TWIERDZA! SCHODY DO NIEBA!SŁOŃCE PALI! WODY TRZEBA!KUBA – ARCHITEKT – WALI PIĘŚCIĄ W MUR:„MONOLIT! SKALUJ!" – I DALEJ, NA SZCZYT GÓR!JURKOWI PADŁ ODDECH – RESTART! RESTART!TOMEK ROBI ROLLBACK – W DÓŁ, DO BARU START!(Wujkowie, uważajcie, schodki są wysokie!)
Verse 5 – hip-hop, fast flowVela Luka – cisza, port jak z pocztówki,a my w nią wpływamy głośniej niż dwie ciężarówki.Dwóch team leaderów – Marek na wodzie, Hubert na lądzie,dwóch szefów na jachcie to jak koalicja w rządzie.Kawał goni kawał, nikt nie bierze jeńców,sześciu poważnych chłopów rży jak banda młodzieńców.
Breakdown – slow brutal chugs, growl + children's choirZ GŁĘBIN ADRIATYKU WYPEŁZA BESTIA! (Nie bójcie się, wujkowie!)NA POKŁADZIE I'M ALONE – FIESTA! (Fiesta, fiesta!)ANTYCZNY... NAPALENIEC! (Kto to? Kto to?)TO TYLKO KUTAS RECORDS – LECI JUŻ PO RAZ STO!
Verse 6 – death metal, growlVIS! OSTATNI PORT! KRES DROGI!MAMMA MIĘ TU KRĘCILI – DZIŚ TU DRŻĄ PROGI!KUTAS RECORDS NA MAKSA – GŁOŚNIK LEDWO DYSZY!PÓŁ WYSPY NAS NIE WIDZI, LECZ CAŁA WYSPA SŁYSZY!PROSECCO – PUSTE! OŻUJSKO – PUSTE!MAREK ROBI BILANS: „LICZBY SĄ TŁUSTE!"
Verse 7 – hip-hop, roll call, children's choir echoesMarek – kapitan – sprint od Pirovac aż po Vis,Kuba – architekt – zrobił z jachtu mikroserwis.Jacek – tester – każdej fali zrobił test regresji,Hubert – lider – kaca wpisał na agendę retro-sesji.(Wujek Marek, wujek Kuba, wujek Jacek, hej!)Jurek – programista – pisze kod nawet w hamaku,Tomek – DevOps i brat – ma monitoring paliwa w baku.Jurek i Tomek – bracia, jedno repo, jedna krew,merge conflict? Nigdy – mama wpadłaby w gniew!(Wujek Hubert, wujek Jurek, wujek Tomek, hej!)
Chorus x2 – death growl, children's choir answersSZEŚCIU JEŹDŹCÓW ADRIATYKU! (Płyńcie, płyńcie, hej!)TESTOSTERON W KAŻDYM RYKU! (Wujkowie, hej!)I'M ALONE – LECZ NIKT NIE JEST SAM! (Nikt, nikt, nikt!)KURS NA VIS – KAPITAN KAZAŁ NAM! (Płyńcie, płyńcie, hej!)
Outro – children's choir, music box, then one last growlPłynie łódka, płynie, wraca do przystani,sześciu wujków na niej, mocno opalani.Pa, pa, wujkowie, wracajcie tu za rok!ZA ROK!!! (Płyńcie, płyńcie, hej!)
-
I'm Alone (a jest nas sześciu)
Intro – a cappella, stomping, clapsHej-ho! (Hej-ho!) Rzucaj cumy! (Rzucaj cumy!)Sześciu chłopa na pokładzie – wszyscy pełni dumy! (Hej!)
Verse 1Z Pirovac rankiem odbiliśmy od kei,sześciu chłopa na jachcie i sto głupich idei.I'm Alone na rufie – z tej nazwy niezły żart,bo sześciu nas na burcie i każdy grzechu wart!
ChorusHej! I'm Alone – a jest nas sześciu! (Sześciu!)Wiatr w żaglach gra, my toniemy w szczęściu! (Hej-ho!)Ożujsko w dłoni, prosecco się leje, (Się leje!)Kutas Records gra, aż Adriatyk się śmieje! (Hej-ho-ho!)
Verse 2Rogoznica pierwsza – tam padła kotwica,a w porcie już czekała chłodna szklanica.Marek sprawdził cumy, Hubert sprawdził bar,a Jacek, nasz tester, testował piwny towar!
Verse 3Potem bar Mamato, gdzieś na wyspie Hvar,prosecco się lało, a z nieba lał się żar.Don Pedalin z głośnika, Tomek ma plan na noc:„Deploy kolejnej butelki!" – a my na to: „Jest moc!"
ChorusHej! I'm Alone – a jest nas sześciu! (Sześciu!)Wiatr w żaglach gra, my toniemy w szczęściu! (Hej-ho!)Ożujsko w dłoni, prosecco się leje, (Się leje!)Kutas Records gra, aż Adriatyk się śmieje! (Hej-ho-ho!)
Instrumental – accordion and fiddle, stomps
Verse 4W Hvarze na twierdzę wleźliśmy pod chmury,sapiąc jak diesel – lecz jaki widok z góry!Kuba, architekt, obejrzał każdy mur:„Backend solidny!" – a my „Tak jest!" w chór.
Verse 5Dalej Vela Luka – fala w burtę stuka,kawał goni kawał, bo humor to nasza sztuka!Żarty o wszystkim – nic tu nie jest święte,testosteron czuć z daleka, żagle są napięte!
ChorusHej! I'm Alone – a jest nas sześciu! (Sześciu!)Wiatr w żaglach gra, my toniemy w szczęściu! (Hej-ho!)Ożujsko w dłoni, prosecco się leje, (Się leje!)Kutas Records gra, aż Adriatyk się śmieje! (Hej-ho-ho!)
Bridge – call and responseMarek – kapitan – ster trzyma od świtu, (Od świtu!)Kuba – architekt – składa system bez zgrzytu. (Bez zgrzytu!)Jacek – nasz tester – testuje każde piwo, (Każde piwo!)i pisze raport: „Bez bugów! O dziwo!" (O dziwo!)Hubert – też team leader – robi nam daily, (Daily!)nawet na kotwicy, żebyśmy nie leżeli! (Nie leżeli!)Jurek – programista – w rejsie też klepie kod, (Klepie kod!)Tomek – DevOps, brat Jurka – wrzuca go na prod! (Na prod!)Sześciu nas na jachcie – i to cała załoga, (Cała załoga!)a I'm Alone nas niesie, gdzie chce morska droga! (Hej-ho!)
Verse 6Na koniec wyspa Vis, gdzie „Mamma Mia" kręcili,lecz zamiast ABBY Kutas Records myśmy puścili.Antyczny napaleniec leciał już po raz sto,a z sąsiedniej łódki krzyczą: „Panowie, co to?!"
Chorus x2Hej! I'm Alone – a jest nas sześciu! (Sześciu!)Wiatr w żaglach gra, my toniemy w szczęściu! (Hej-ho!)Ożujsko w dłoni, prosecco się leje, (Się leje!)Kutas Records gra, aż Adriatyk się śmieje! (Hej-ho-ho!)
Outro – slower, a cappella, then shoutOd Pirovac po Vis – sześć portów, jeden jacht, (Jeden jacht!)a w lodówce Ożujsko – najcenniejszy fracht! (Fracht!)I'm Alone? Nigdy w życiu – bo jest nas sześciu! (SZEŚCIU!)Hej-ho! (Hej-ho!) Hej-ho! (Hej-ho!) Hej!
-
Don Prosecchini
Intro – gramophone crackle, ragtime piano, spokenPanie i panowie – prawdziwa historia sześciu dżentelmenów, jednej łódki i jednej rodziny.
Verse 1 – cheeky croonerOtworzyliśmy biznes żeglarski –od ciągnięcia szotów bolą nas nadgarstki.Siedziba w Pirovac, biuro w kokpicie,a jacht I'm Alone to nasze nowe życie.Sześciu wspólników – Marek i Hubert prezesami w radzie,Kuba rozrysował architekturę firmy na pokładzie.Jacek przetestował biznesplan – trzy bugi w Excelu,Jurek postawił stronę, Tomek serwer – i płyniemy do celu.Nocą, w blasku księżyca, po Adriatyku krążyliśmy,wstawionych turystów na czarter werbowaliśmy.Nagle na pokład dwóch typów wskakuje –w garniturach, ale boso, bo pokład się szanuje.Z rakietnicy celują i każą odbijać,bo motorówkowa mafia chce im cumy poprzecinać.Na dwóch węzłach uciekaliśmy, gdy do nas strzelali,Marek nie mógł się skupić, bo mu prosecco polewali.Jakimś cudem daliśmy radę im uciec –przy naszej prędkości to musiało być współczucie.Goście pytają, jak nam się zrewanżować –czarter szedł bez faktury, więc w prosecco mogą regulować.Skrzynkę Ożujska w kokpicie nam zostawilii swój numer na grocie markerem nakreślili.
Chorus – crooner, barbershop backingPo Adriatyku jachtem krążyliśmy, (Prosecchini!)turystów łapaliśmy i na czarter wieźliśmy. (Prosecchini!)Bardzo nas mafiozi zachwycają, (o-o-o!)kochamy, gdy nam szoty wybierają. (Don Prosecchini!)
Verse 2Nazajutrz pod ten numer zadzwoniliśmy,o kolejny rejs za prosecco poprosiliśmy.Wyznali, że są mafiozamii szukają ludzi, co dobrze się bawią jachtami.Tego przez lata w korpo nam brakowało –i nagle życie nam sens pokazało.Byliśmy skipperami mafii na zawołanie,każdy mafiozo miał u nas darmowe pływanie.Po dwóch miesiącach eksploatacji naszego jachtuprzyszedł czas werbunku – bez umowy, bez kontraktu.Na powitanie wszyscy nas w morze wrzucali,potem nasz kadłub szampanem oblewali.
Verse 3Na ceremonii węzeł ratowniczy wiązaliśmyi każdemu z mafii kieliszek nalewaliśmy.Członkami rodziny staliśmy się z honorami,lecz musieliśmy pożegnać się z butami.Jako mafia Don Prosecchini wzgardziliśmy każdym butem –nic nie widać, bo opalenizna nie jest naszym atutem.Motorówkową mafię nocami torturujemy –tasakiem ich krótkie cumy kastrujemy.Z baru Mamato pralnię pieniędzy zrobiliśmy,nielegalne Ożujsko przez granicę przemyciliśmy.W kapitanacie w Hvarze jesteśmy już znani,na przesłuchaniu prosecco częstowani.Bosman na nasz widok aż się ślini –to my, rodzina Don Prosecchini!
Chorus – crooner, barbershop backingPo Adriatyku jachtem krążyliśmy, (Prosecchini!)turystów łapaliśmy i na czarter wieźliśmy. (Prosecchini!)Bardzo nas mafiozi zachwycają, (o-o-o!)kochamy, gdy nam szoty wybierają. (Don Prosecchini!)
Verse 4 – minor key, dramatic clarinetZ Visu po nocy wracamy,wolnej boi w zatokach szukamy.Nagle bom nas w potylicę trafia –w bakistę wrzuca nas konkurencyjna mafia.W forpiku związani się obudziliśmy,kurczę – o wachcie zupełnie zapomnieliśmy.Obok nas Don Prosecchini leżał skrępowany,w trzy kamizelki ratunkowe ubrany.Motorówkowa mafia znów nas dorwałai ciepłym Ożujskiem nas katowała.Jacek od razu dostał atakui zgłosił im buga: „Piwo bez smaku!"
Verse 5Do rana nas męczyli bez litości –prosecco nam wylali na oczach gości.Kazali Tomkowi robić deploy w piątek wieczorem,nie wiedzieli, że DevOps robi to z humorem.Jurkowi zabrali laptopa i kawę –nie wiedzieli, że on ma w kodowaniu z głowy wprawę.Że nas to bawi, w końcu zauważylii Donowi kieliszek prosecco zbili.Z wściekłości cumy zerwaliśmyi motorówkarzom piekło urządziliśmy.Bo od tych tortur byliśmy mocno wkurzeni –wszyscy motorówkarze na żagle nawróceni.Wtedy cała rodzina do nas dołączyłai rozlane prosecco Dona z nawiązką pomściła.
Chorus – crooner, barbershop backingPo Adriatyku jachtem krążyliśmy, (Prosecchini!)turystów łapaliśmy i na czarter wieźliśmy. (Prosecchini!)Bardzo nas mafiozi zachwycają, (o-o-o!)kochamy, gdy nam szoty wybierają. (Don Prosecchini!)
Outro – slow, crooner, piano, final trumpetZa to, że Dona prosecco pomściliśmy,nowymi ojcami chrzestnymi zostaliśmy.Motorówkom śruby urywamy,w mesie na ścianie jak trofea je wieszamy.Kochamy być mafijnymi żeglarzami,bo kochamy chwalić się żaglami,choć jacht nie grzeszy rozmiarami.
-
Skąd ta nazwa?
Za pseudonimem stoi Jurek — programista .NET, „ten od drukarek”. W .NET każdy błąd ma swoją klasę, a jej nazwa kończy się na Exception. Kiedy Jurek próbuje zaśpiewać, program trafia na pole Talent z wartością null i rzuca wyjątek.
Wyjątek trzeba obsłużyć. Tę robotę przejmuje sztuczna inteligencja: muzykę i wokal generuje Suno, a Jurek dokłada teksty, pomysły i dystans do siebie.
Kaczka też nie jest przypadkowa. Programiści tłumaczą swoje błędy gumowej kaczce — to tak zwany rubber duck debugging. Ta kaczka nasłuchała się tylu wyjątków, że w końcu założyła słuchawki i zaczęła śpiewać.
Thrown whenever a .NET developer tries to make music. Handled by AI.
try { jurek.Sing(lyrics); } catch (NullTalentException ex) { // Talent: null. // Obsługę wyjątku przejmuje ej-aj. await suno.HandleAsync(ex); } finally { family.Endure(); }
Gdzie posłuchać
Single i EP trafią do serwisów streamingowych. Linki pojawią się tutaj, gdy tylko premiera przejdzie przez dystrybucję.
- Spotify wkrótce
- Apple Music wkrótce
- YouTube Music wkrótce
- Tidal wkrótce
- Deezer wkrótce